Menu

Szukająca tego co niewidoczne.

Niektóre myśli wydają mi się absurdalne. Być może jednak dla jakiegoś czytelnika staną się w czymś pomocne.

Zaburzenie tożsamości

astral_transcendence

16.10.2018 Gdańsk

 

Zaburzenie tego co zbudowałam przez wszystkie lata swojego życia. Wszystko co znałam na wylot wydaje się już martwe. Nie wiem jakie są moje przekonania. Moje wartości. Moje cele i marzenia. Nic nie wiem. Nie wiem czy się zmieniam, bo tego chcę czy jest to zmiana na siłę. Nie wiem kim jestem. Nie wiem gdzie jest granica „mnie”. Gdzie się zaczyna i kończy. Gdzie się rodzi a gdzie umiera. Gdzie jest początek a gdzie jest koniec. Nie wiem już co jest realistyczne a co zbudowane w mojej wyobraźni. Nie wiem jakie moje myśli są prawdziwe a w szczególności jakie są prawdziwie prawdziwe. Jakie należą do świata a jakie do mnie. Świat wszystko zmienia. Zmienia środowisko, otoczenie, ludzi, zmienia każdego człowieka. Skąd mam wiedzieć kiedy „Ja” to byłam „Prawdziwa Ja”?. Być może nigdy tak nie było. Może prawdziwa ja nigdy jeszcze nie otworzyła oczu na światło realistycznego świata? Być może już dawno umarła? A może teraz jestem tą prawdziwą sobą?

Nie mam pojęcia gdzie prawda zlewa się z fikcją. Jestem „tylko” człowiekiem, nie Bogiem. Nie wiem jaka droga jest prawdziwa. Nie wiem jaki świat jest prawdziwy. A tym bardziej nie wiem czy my – ludzie, jesteśmy prawdziwi. Czy ja jestem prawdziwa? Może to tylko sen z którego się kiedyś obudzę? Długi sen. I życie okaże się całkowicie inne.

Niebo? Piekło? Czyściec? Reinkarnacja? Mam wierzyć w te przesądy czy w „prawdziwe życie”, które trwa teraz? Czy naprawdę wszystko co robimy za swojego ziemskiego żywota ma znaczenie? Może to tylko próba przetrwania? Próba przetrwania „idealnego” życia? Każdy z nas dąży do tego, aby jego życie było jak najlepiej przeżyte. Dobrzy rodzice. Dobre dzieci bez skazy. Dobra praca. Dobre zachowanie. Piękny dom i ogródek. Pies. Wakacje, które się nie odbędą bez pieniędzy. Ustatkowana starość. Piękne życie i piękna śmierć. Z poczuciem, że zrobiliśmy wszystko za swojego życia i umarliśmy godnie. Serio? Tylko tyle chcemy od życia? Tylko tyle?

A gdzie cierpienie? Używki? Smutek i płacz? Gdzie ból i skrajne emocje? Gdzie adrenalina i walka o przeżycie? Gdzie te wszystkie najpiękniejsze emocje? Gdzie miłość?

Nie ma tego. Czemu nie ma? Bo każdy się tego boi. Strach przed tym co może się stać złego jest silniejszy niż strach przed tym co może nas spotkać, gdy postąpimy nie tak jak nam nakazuje życie. Reguła. Odstępstwo od normy świata jest przecież złe. Niewłaściwe. Nieprawdaż?

Wolałabym przeżyć życie zażywając w swojej duszy tych wszystkich ciężkich i skrajnych emocji niż mieć piękne i ustatkowane życie bez tchu, który zapierałby mi oddech w piersiach. Wolałabym umrzeć za młodu, ale czuć te wszystkie emocje, uczucia, aż przenikały by mnie wskroś niż żyć „pięknie” do starości.

Prawdziwa miłość nigdy nie jest piękna. Prawdziwa miłość to ból i cierpienie. To prawdziwe piękno w najwyższej sferze cierpienia. To uczucie, którego nie da się opisać słowami..

 

 

Astral - transcendence

© Szukająca tego co niewidoczne.
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci